Niemiecki w miesiąc?

Fajnie, że tyle osób chce się uczyć niemieckiego. Piszą na przykład tak:

„Dzień dobry, chciałabym wziąć udział w kursie dla opiekunek osób starszych. Chcę w miesiąc opanować język na tyle, żeby móc porozumieć się z Niemcami. Uczylam się niemieckiego w liceum, więc pewne podstawy mam, ale to było dawno i nic nie pamiętam. Jaką formę nauki może mi Pani zaproponować? Sprawa jest pilna. Proszę o informację, pozdrawiam, …”

Oczywiście ROZUMIEM, że ktoś ma okazję wyjazdu za miesiąc i chce się „na jutro” nauczyć języka, ale na ile jest to praktycznie realne?

gdyby

Właściwie sama chętnie bym kiedyś taki eksperyment przeprowadziła. „Wzięłabym” chętnego ucznia i uczyła go codziennie od 9 do 11. Potem godzina przerwy. Potem nauka własna ucznia (np. prace domowe, wkuwanie słówek, ogarnięcie materiału przerobionego z lektorem itp.) od 12 do 14. I znowu godzina przerwy. Od 15 do 17 znowu zajęcia z lektorem. Godzina przerwy. 18-19 praca własna, 20-22 ostatnie zajęcia z lektorem. Dobrze by było mieć nawet 2 lub 3 lektorów, którzy by się uzupełniali i tworzyli zespół pracujący z tym jednym uczniem.

I tak przez 30 dni bez przerwy. Ciekawa jestem, ile naprawdę można by osiągnąć w tak krótkim czasie. Wątpię jednak, czy kiedykolwiek będzie szansa na akurat taki eksperyment, bo pewnie mało kto poświęciłby nauce naprawdę konsekwentnie tyle czasu, a na dodatek honoraria lektorów zsumowałyby się na kilkanaście tysięcy zł. Szkoda😉.

10 comments

  1. Chyba, że jest się Donaldem T. i ma się 300 tyś zł miesięcznie to można powiedzieć, że ma się czas do grudnia🙂

  2. Też się zastanawiam jaki mózg mają Ci ludzie, że w tak krótkim czasie potrafią się nauczyć. Osobiście z własnego doświadczenia twierdzę,że to nie realne. Myślę,że Tuskowi nowy dysk zamontowali i dlatego tak szybko się nauczył.:)Pozdrawiam:)

  3. Jest to realne zależy tylko od motywacji uczącego >Ucząc się tego języka musi się nim fascynować musi uwierzyć że wiedzę którą poznaje jest ona fascynująca . A słówek powinien uczyć się na zasadzie z kojażeń np garnek dla niego nie jest garnek tylko od tej pory der Topf itp

  4. Powiem szczerze, że troszkę sceptycznie do takiej formy nauki podchodzę. Sama uczę się regularnie angielskiego codziennie po ok. 4-6 godzin dziennie. Obecnie uczę się czasowników frazowych i u mnie trudność jest następująca – mogę uczyć się długo, tzn. parę godzin dziennie, ale to mi nie pomaga w lepszej przyswajalności tzw. phrasal verbs. Z jednej strony – nie jestem talentem językowym, tylko zwyczajną osobą jakich pełno, nie mam super szybkiej pamięci i wiele rzeczy idzie mi mozolnie. Ponadto, czasem frustrujące jest to, że niby pamiętam czasowniki frazowe, których się uczyłam. Potrafię podać ich polskie tłumaczenie i odwrotnie, ale rozwiązując ćwiczenia, gdzie wystarczy dopisać albo zaimek lub czasownik czy po prostu wpisać phrasal verbs nagle potrafię rozwiązać połowę zadania, a niby wcześniej odpytując się potrafiłam powtórzyć bezbłędnie 90-100% czasowników. Piszę o tym dlatego, że akurat miesiąc styczeń przeznaczyłam na intensywną naukę owych czasowników (założyłam sobie, że w ciągu 31 dni opanuje ok. 1000 czas.fraz. i po połowie miesiąca jestem na razie na etapie znajomości 1/3 słów, są one podzielone kategoriami tematycznymi).
    Moje wnioski są następujące, że nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć. Nauka języka to proces długotrwały. Wymagający systematyczności i przede wszystkim dużej liczby powtórek. Trzeba zrozumieć materiał, którego się uczymy a nie bezmyślnie go wkuwać, np. gramatyka – wnioski te dotyczą osób, które poważnie podchodzą do nauki języka, tzn. chcą się go rzeczywiście nauczyć, a nie tylko zdać i zapomnieć.
    Co do nauki w miesiąc ta Pani, która napisała tego e-maila chciała się nauczyć języka charakterystycznego dla zawodu, który zamierza wykonywać, więc to już zawęża zakres słownictwa, które jest jej niezbędne. Tylko czy bez gruntownych podstaw w języku ogólnym, taki eksperyment ma rzeczywiście rację bytu? Sama jestem ciekawa.

  5. Wszystko zależy od tego, ile słów / fraz chcemy w ciągu tych 30 dni poznać. Kując bezmyślnie poprzez mechaniczne powtarzanie nie osiągniemy praktycznie nic (oprócz frustracji, straty czasu i przede wszystkim „urodzi się” w nas przekonanie, że nie mamy głowy do języków, albo że jesteśmy za starzy, gdy tak naprawdę jedyne, czego może komuś brakować to… odpowiednia STRATEGIA działania).

  6. Tutaj Pania zaskocze. jakies dwa lata temu bralłem udział w programie wyjazdowym dla pielegniarek do Szwajcarii. przepracowalem tam rok a potem przenioslem sie do Niemiec bo posrednik bral duzo pieniedzy🙂 ale nie w tym rzecz. Jako grupa uczaca sie niemieckiego od zera zostalismy wszyscy zakwaterowani w jednym hotelu w Warszawie. uczylismy sie niemieckiego w instytucie austriackim od 9 do 12, potem w hotelu nastepne zajecia z lektorem od 13 do 16. Przerwa na jedzenie i odpocYnek i nastepne zajecia od 17 do 19. Soboty i niedziele byly wolne. teraz nie zakuwam tak co dziennie jakwtedy bo niemiecki stał sie częścią mojego życia. Musze zdawac raporty po niemiecku dla moich kolegow i kolezanek z pracy, rozmawiac z lekarzem pacjentami. Są dni że mówie dobrze a są też takie że beznadIejnie totalle katastrofe. Czasami jestem z siebie dumny a czasami wsciekły. Słówka sprawdzam często w slowniku elektronicNym w tablecie, czytam jakies proste artykuły. Słów ucze sie z życia czyli słysze jakies słowo ije tłumacze. Dzisiaj czekalem na Bahn na prZystanku i jakas kobietapatrząc na czas przyjazdu powiedziala załamana „unfassbar” sprawdzilem co toznaczy i od tej pory to słowo kojarzy mi się tylko z ta kobieta na przystanku. Innym razem ktos zapytal kolegi jakiej muzyki slucha. Kolega pogłośnił muzyke i kolezanka powiedIala grausam. Od tamtej pory kojarze to slowo z ta sytuacja. Szkoda ze zawsze nie jestem plynny w swoim niemieckim bo probuje budowac zbyt skomplikowane zdania a to problem ludziinteligentnych ktorzy chca za wszelka cene mówić poprawnie. Czasami lepiej pewne rzecZY powie niewyksztalcona sprzataczka w szpitalu niz wyksztalcony lekarz czy pielegniarz. Na pewno Pani to zauwazyla bedac w Niemczech i wie Pani co mam na myśli.🙂 Pozdrawiam Serdeczniei. Jutro bede leciał przez Monachium doWarszawyna pare dni to pomacham ręką przez okno.

  7. Myślę, że kiedy ktoś w tak krótkim czasie chce się nauczyć języka, to nie zależy mu na perfekcyjnym opanowaniu określonego materiału, tylko na dobrych podstawach gramatyki i słówkach, które przydają się w codziennym życiu. To chyba da się zrobić w miesiąc bez poświęcania temu CAŁYCH dni? Kiedy ma się odpowiednią motywację – wszystko jest do zrobienia. A świadomość, że wyjedzie się do kraju, w którym osłuchamy się na żywo z danym językiem daje dodatkowego kopa. Z taką podstawową wiedzą i otwartym umysłem nawet po przyjeździe szybko można się danego języka douczyć.🙂

  8. Dużo też zależałoby od ucznia i tego ile wyłapie. Myślę, że nauka języków zależy też w głównej mierze od nas uczących się, ponieważ nawet najlepszy nauczyciel nie wbije nam do głowy słówek, które powinniśmy sami sobie wbić do głowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s