Wybrać hiszpański czy niemiecki?

W Polsce zapanowała nowa moda: na naukę hiszpańskiego.
Najczęściej zamiast niemieckiego.
Wiele osób zastanawia się więc – który język wybrać (o ile taki wybór jest w ogóle możliwy, czasem go niestety nie ma).
Oczywiście hiszpański!
To jeden z pięciu najważniejszych języków świata, bo mówi nim az ok. 500 milionów ludzi. Zwłaszcza w Ameryce Południowej, Środkowej i Północnej. To bardzo ciekawy rejon świata, mamy z nim bardzo żywe stosunki gospodarcze i w ogóle Polacy wyjatkowo często znajdują opłacalną pracę w Ameryce Południowej.
Nieprawdaż?
Nie?
Ale w Europie hiszpański też jest ogromnie ważny. Tym językiem porozumiewają się Hiszpanie w Hiszpanii, tym pięknym kraju, do którego każdy chętnie jeździ na urlop. No a na urlopie trzeba się móc porozumieć, jasne. To bardzo ważne. Poza urlopem oczywiście też. Hiszpania ma wyjątkowo silną gospodarkę, produkuje m.in. doskonałe samochody osobowe (np. Seat), oferuje wszystkim Hiszpanom, a także wszystkim przyjezdnym atrakcyjne, pewne, rozwojowe i dobrze płatne miejsca pracy. Cała masa polskich firm handlowych, produkcyjnych i usługowych utrzymuje ścisłe kontakty z firmami hiszpańskimi i z pewnością jest ogromny popyt na wykształconych ludzi znających hiszpański.
Ponad 30% powierzchni Hiszpanii pokrywają lasy, co jest bardzo korzystne dla środowiska i sprzyja zdrowemu klimatowi.
Z Polski do Hiszpanii jest wyjątkowo blisko, tylko ok. 2000 do 3000 km.

Cała masa Hiszpanów spędza corocznie urlop w Polsce. Dlatego także w branży turystycznej konieczna jest znajomość tego języka.
Ilość hiszpańsko – polskich małżeństw wzrasta z roku na rok.

A  niemiecki? Chyba nie warto się go już uczyć. W Niemczech się dobrze nie zarabia, do Niemiec jest z Polski dość daleko. Polskie firmy nie mają żadnych kontaktow z niemieckimi firmami. Polacy nie wyjeżdżają do pracy do Niemiec, niemieccy turyści w ogóle nie odwiedzają Polski.
Niemiecki jest wprawdzie najpopularniejszym jezykiem w Unii Europejskiej, ale co tam, może opłaca się inwestować jednak w Amerykę Południową. Niemieckie samochody (m.in. Mercedes, BMW, Audi, Opel, VW itd.) coraz mniej się liczą. W ogóle gospodarka Niemiec jest dla Polski zupełnie nieważna. No bo co z tego, że Niemcy mają dużo wyższy standard życia od Polaków?

Język hiszpański niesłusznie uchodzi (szczególnie wśród mało znających się na rzeczy) za łatwiejszy do nauki – to także częsty argument za wyborem hiszpańskiego zamiast niemieckiego.

Poza tym – to język torreadorów. Hiszpanie rozmawiają w nim nawet z bykami! Więc nawet byki rozumieją po hiszpańsku! To może się kiedyś naprawdę przydać😉.

(Żeby nie było nieporozumień: JA jestem PRZECIWNA walkom byków.)

PS

Słuchajcie, ja osobiście naprawdę nie mam nic przeciwko hiszpańskiemu!🙂. Ale z naszej polskiej perspektywy geograficzno-ekonomicznej warto naprawdę zastanowić się nad priorytetami i dokonać dla siebie prawidłowego, przyszłościowego wyboru😉.

PS 2

Oczywiście całkiem NAJważniejszym językiem na świecie jest chiński. Mówi nim ponad 12% wszystkich mieszkańców świata. Może więc lepiej od razu uczyć się chińskiego? To nawet bardziej przyszłościowe niż hiszpański😉.

niemiecki vs hiszpanski 2

50 comments

  1. Agnieszko! Posłałam tę argumentację moim uczniom, w nadziei, że jak się będzie im coś powtarzać, to dotrze😉 Ale powiem Ci, uśmiechałam się radośnie, czytając Twój tekst, ponieważ te same argumenty słyszałam ostatnio od pewnej mojej pierwszoklasistki – cieszę się, że są dzieciaki tak roztropne🙂 Dziękuję za tekst i pozdrawiam!

  2. Ja też myślę, że częściej w Polsce spotykamy język niemiecki i częściej znajomość tego języka może nam się przydać.
    Optymistyczne w tym wszystkim jest to, że ludzie chcą się uczyć!

  3. Ja mam takie priorytety:
    1) Angielski – żeby znaleźć dobrą prace w zawodzie (informatyka)
    2) Niemiecki – żeby dobrze zarabiać w miarę blisko domu (Niemcy)
    3) Hiszpański – żeby mieć dobrą emeryturę w ciepłych krajach (Kanary)🙂

    Na razie jestem na etapie 1 i się na nim koncentruję, ale nieśmiało zerkam na punkt 2, bo czas ucieka, a ja młodszy nie jestem🙂

    Pozdrawiam

  4. A mi się wydaje, że w Polsce równie popularny stał się francuski , w sumie to powiedziałabym nawet że francuski jest w Polsce bardziej popularny niż hiszpański.

  5. Dobry wieczór Pani Agnieszko!
    W moim przypadku jest tak, że znam i niemiecki i hiszpański. Z jednym i z drugim językiem wiążę wspólne plany.
    Nie ma jednego łatwego wyboru. I jeden i drugi język jest tak samo potrzebny.
    Priorytety są takie:
    1, Angielski- Porozumiewanie się nie tylko ze znajomymi
    2. Niemiecki- W przyszłości możliwość pracy
    3. Francuski- pkt.1 i pkt 2
    3. Hiszpański- pkt.1 i pkt.2
    4. Norweski- pkt. 1 i pkt 2
    5. Szwedzki- pkt.1 i pkt.2
    6. Fiński- pkt.1 i pkt.2
    I wiele innych języków o tych samych celach.
    Pozdrawiam
    Jakub Jeliński

  6. Hiszpański to język którym mówi się w największej ilości krajów na Świecie i 2gi po chińskim pod względem ilości ludzi. Nad czym się zastanawiać?

    1. Powtarzam: nie mam nic pzeciwko hiszpańskiemu!😉

      Sama marzę o tym, żeby nauczyć się norweskiego – tak po prostu jako hobby, bo naprawdę zupełnie do niczego nie jest mi potrzebny, nawet nigdy nie byłam w Norwegii.

      Pytanie tylko, czy przeciętnemu Polakowi w „normalnym” życiu (na ogół jednak w Polsce lub przynajmniej w Europie, a nie w Ameryce Południowej) raczej przyda się hiszpański czy raczej niemiecki…

  7. A czy wg. mnie dobrze się dzieje, że wreszcie dyrektorzy za sprawą uczniów którzy nie biorą niemieckiego w liceum albo gimnazjum muszą okrajać etaty tym głupim niemieckim pudernicom. Przez całą moją edukacje tylko przez 3 lata w od 4 do 6 klasie miałem b. fajną Panią, która indywidualnie podchodziła do każdego, każdemu pomagała jak mogła, przy czym bardzo wymagała, wtedy bardzo umiałem niemiecki(podejrzewam że gdybym trafił na nią w gimnazjum teraz to bym już siedział w niemczech), i do dziś pamiętam Perfekt, tabelke czasowników i Ich bin zum party gegangen(nie wiem czy to dobrze napisałem bo nie ucze się już od 6 lat tego języka :-))))))). W gimnazjum bez wahania i namową mamy i ”licznych opiniach o superowej nauczycielce języka niemieckiego z gimnazjum dwujęzycznego” wybrałem niemiecki, czego bardzo szybko pożałowałem. Z uwielbienia tego języka przeszło do ksenofobii za sprawą tej ”bardzo świetnej” nauczycielki która nas uczyła (z uczeniem to nie miało wiele wspólnego bo bez korków z panią z podstawówki miałbym ledwo dwa). W liceum, chociaż mama kazała mi brać niemiecki (” bo w końcu żadnego języka się nie nauczysz bierz niemiecki bo już jesteś osłuchany”) wziąłem hiszpański, bo jakoś się do mnie uśmiechał, i skończyło się tak że po trzech latach bardzo intensywnej nauki z świetnym nauczycielem mój poziom hiszpańskiego i miłość do niego tak wzrosła że rozszerzenie napisałem na 89 %. Niemcy dają priorytety, ale kosztem zdrowia jakiego trzeba wydać podczas nauki ze statystyczną germanistką. A hiszpańskie priorytety są także bardzo podobne tyle że troszeczkę trudniejsze do wykorzystania.

    Bardzo smutno mi jest Pani i mojej byłej nauczycielki z podstawówki że musicie po części cierpieć za błędy innych germanistek i że stanowicie tę rzadką grupe dobrych germanistek.

    Pozdrawiam.

    1. No niestety wiem, że z nauczycielami bywa różnie…
      Zależy od nich znacznie więcej niż może powinno zależeć. Szkoda, że niektórzy tak zniechęcają do nauki zamiast zachęcać. Ale nie dotyczy to wyłącznie niemieckiego, także innych przedmiotów! No i oczywiście nie można generalizować, SĄ też naprawdę świetni nauczyciele nawet niemieckiego🙂.

      Gratuluję świetnych osiągnięć w hiszpańskim i trzymam kciuki, żeby to coś wymiernie dało!

  8. Zapomina Pani o jednej bardzo ważnej rzeczy – języka nie da się nauczyć patrząc tylko na jego walory pragmatyczne. Jeśli ktoś nie lubi się z danym językiem (z powodów bardziej urojonych lub mniej), to nie będzie chciało mu się spędzać nad nim mnóstwa czasu. Proste jak budowa cepa😉

    1. To prawda, oczywiście!

      Z drugiej strony należałoby się faktycznie szczerze zastanowić, DLACZEGO właściwie się danego języka „nie lubi”. Od uczniów najczęściej słyszę „nie lubię niemieckiego, bo mamy głupią nauczycielkę” lub „nie lubię niemieckiego, bo jest taki trudny” albo wręcz „nie lubię niemieckiego, bo była wojna”. No właśnie, te mniej lub bardziej urojone powody…😉
      Jeszcze masa pracy przed nami, germanistami, żeby więcej ludzi „POLUBIŁO” niemiecki🙂.

      1. W naszej kulturze jest zakorzeniona pewnego rodzaju nienawiść nie do Niemców, ale do języka.
        Ja do drugiej klasy liceum, gdy postanowiłam sama nauczyć się niemieckiego, nigdy nie miałam z nim styczności. Aktualnie bardzo dziwią mnie poglądy moich znajomych, szczególnie jeśli chodzi o brzmienie języka – przecież jest taki zabawny🙂
        Jeśli ktoś nie chce nauczyć się języka to znajdzie milion powodów. A własne lenistwo łatwiej jest wytłumaczyć słowami „moja nauczycielka jest straszna, nic nie tłumaczy, a kosa z niej niesamowita” czy „no przecież wojna była!” niż cokolwiek z nim zrobić. Z tym germaniści, jakkolwiek fantastycznymi nauczycielami by nie byli, nie zrobią nic.

        A hiszpański to piękny język, warto uczyć się obu😀

  9. A ja przeczytałam ostatnio:
    Czy wiesz, że znajomość niemieckiego to twoja przepustka do zmian ?
    Dlaczego ?
    100 milionów osób w Europie posługuje się niemieckim, jako językiem ojczystym
    40% turystów odwiedzających Polskę to Niemcy i Austriacy
    Niemcy są 2 inwestorem na polskim rynku
    średnia płaca w Niemczech w 2011 to 2500 EURO
    stopa bezrobocia w Niemczech jest najniższa od 10 lat
    największa ilość ofert pracy za granicą dotyczy Niemiec

    chyba jednak wolę się uczyć niemieckiego.

  10. Patrząc wśród moich rówieśników, większość ludzi unika niemieckiego bo nie mogą zdzierżyć jego brzmienia. Ja np mam niechęć tego rzędu do języka francuskiego, nieważne jak bardzo byłby przydatny, w życiu bym się nie podjęła jego nauki. No i oni też, jak trzeba było wybierać lektoraty na studiach wybierali hiszpański nawet nie z miłości do niego, tylko byle uciec przed niemieckim. Pragmatyka też trochę wysiada, bo to jednak angliści, no a anglistów w Niemczech raczej nie brakuje. Za to hiszpański wcale taki głupi nie jest, bo ludzie tam zupełnie nie potrafią się angielskim posługiwać : )

    Co nie zmienia faktu że oba języki są teraz zbyt popularne i ponoć najbardziej się opłaca nauka chińskiego i rosyjskiego, ewentualnie języków rzadkich, ale do nich by trzeba sobie znaleźć jakąś niszę.

    1. Tak, tak, z tym „brzmieniem” to chyba głównie przez różne filmy wojenne itp.
      Ciągnie się za nami ta historia, ciągnie… i potrafimy cytować jakieś rozkazy wojskowe, a nie potrafimy Goethego…😉.
      Ja sama wychowałam się m.in. na „Czterech pancernych i psie” i „Stawce większej niż życie”, ale jakoś nigdy nie raziło mnie brzmienie niemieckiego.

      Na szczęście jeśli chodzi o BRZMIENIE mamy też coraz więcej dobrej niemieckiej muzyki, np. taki Rammstein…😉

      1. Mi się bardziej przypomina motyw z motylem, że w innych językach tak ładnie, butterfly, mariposa czy borboleta, a po niemiecku Schmetterling. I już od razu dla ogółu jest nieromantycznie i strasznie. A Rammstein też nie tworzy muzyki do przytulania ; ) i tekstowo jest dość kontrowersyjny. Wydaje mi się że lepiej odczarowywać niemiecki czymś lżejszym, np. takim Wir sind Helden.

        Ogólnie nauczyciele niemieckiego mają cięższą pracę niż Ci od innych języków, bo z reguły muszą do języka przekonywać, pokazywać go jak najwięcej w nieformalnych kontekstach, żeby go „odwojskowić”.

        Zaś Hiszpania ma język melodyjny, bez twardych dźwięków (nawet nie mają /z/!), kraj gorący, pełen dobrego wina, przystojnych mężczyzn i pięknych kobiet, więc nawet nie muszą się specjalnie starać by zachęcić do nauki.

      2. Tak, tak, piękny kraj i super pogoda, jasne🙂. Ale w jakim CELU uczymy się języka? Po to, aby z pięknymi Hiszpankami/przystojnymi Hiszpanami pić wino pod palmą?😉

      3. Myślę że przynajmniej połowa studentów iberystyki właśnie by tak odpowiedziała ; ) No i rzecz jasna by poznać fascynującą hiszpańską kulturę. Jak ktoś nie lubi danego języka to nie ma na to siły. Plus panuje przekonanie że angielski i niemiecki każdy zna, a hiszpański mało kto, więc się opłaca.

  11. Pić wino z przystojnymi hiszpanami/hiszpankami pod palmą ma się tak samo jak lizanie niemieckich czterech liter przez polaków w pracy w niemczech… OBA JĘZYKI DAJĄ DOKŁADNIE TAKIE SAME PRIORYTETY!!! A to że Hiszpanie są w naturalny sposób piękniejsi od Niemców i mają lepszy klimat… cóż, nikt tego nie zmieni. Opłacalność nauki obu tych języków jest zbliżona. Trudność obu jest taka sama, z taką różnicą, że niemiecki trudno zacząć, ale łatwo skończyć a hiszpański łatwo zacząć ale bardzo trudno skończyć. Geograficznie Niemcy są bliżej, i łatwiej dostępne, ale są też mniej doskonałe pod tym względem, a Hiszpania jest dalej, i nieco trudniej dostępna, ale jest bardziej doskonalsza geograficznie. Ekonomicznie jest podobnie, Niemcy są nieco silniejsze, ale tylko nieco.
    Ale, o tym kto wybiera jaki język decydują walory języka, jaki jest, jak się go uczy… chociaż tutaj nie mówię o tym że hiszpański jest łatwiejszy, bo nie jest, ale zdecydowanie lepiej brzmi dla większej ilości uczniów i wydaje się piękniejszy.

    PODSUMOWUJĄC : najlepiej jest umieć oba te języki, albo chociaż jeden z nich, bo oba są równie przydatne w Europie a jeden nawet w całej Ameryce.

    Ps 1 Oczywiście że dla statystycznego Polaka który ma mniejsze pole postrzegania świata lepszy jest język niemiecki.

    1. Oczywiście, niech każdy podejmuje decyzje słuszne dla siebie😉

      Bardzo mi się podoba powiedzenie, że „niemiecki trudno zacząć, ale łatwo skończyć, a hiszpański łatwo zacząć, ale bardzo trudno skończyć”.

      No i ośmielę się jednak zaoponować: niemiecki przydaje się w Europie jednak znacznie bardziej niż hiszpański – z naszego polskiego punktu widzenia😉.

      Jakoś większość chciałaby wyjechać do pracy do Niemiec, a nie do Hiszpanii:
      https://agnieszkadrummer.wordpress.com/2012/10/18/dokad-wyjechac-do-pracy/

  12. W europie, owszem, w końcu Niemcy to jeden z najważniejszych krajów, jednak, na skale światową hiszpański jest o wiele bardziej przydatniejszy. Niemiecki w połączeniu z angielskim to klucz Europy, a hiszpański z portugalskim i angielskim to klucz do Ameryki…
    Problem w uczniach jest taki… że niemiecki jest najzwyklej za trudny, i dla większości uczniów w uczeniu się jak i nauczycieli którzy gubią się w tym wszystkim, brak im rozplanowania i dobrych podręczników (porównując książki do niemieckiego np. z książkami do hiszpańskiego i angielskiego… nie ma porównania, są najnormalniej denne, nie mówie tutaj o samoukach, ale o szkolnych książkach)

    PS DLA NIEZDECYDOWANYCH Do niemieckiego trza niestety serca i dużo cierpliwości, bo już na początku potrafi nieźle dać kopa w pupe swoją trudnością (niemiecki ma wyjątkowo trudne podstawy), ale gdy się z nim oswoi i przyzwyczai do niego, wszystko staje się jasne idzie potem z górki na pazurki. A Hiszpański i Portugalski są zdradliwe, na początku sprawiają wrażenie oswojonych, prostych, a pod koniec pokazują swoje różki, zalewają strasznie zaawansowaną gramatyką i masą różnych dziwactw z których nie łatwo wypłynąć. Wszystkim którzy zastanawiają się nad wyborem hiszpańskiego czy innego z grupy romańskich z powodu łatwości radzę się bardzo dokładnie zastanowić… bo łatwe to one są tylko z powodu stereotypów wypowiedzianych przez ludzi którzy max hiszpański znają na poziomie A2(każdy kto zasmakował hiszpańskich Subjuntiv`ów wie co to znaczy hiszpańska gramatyka :D)

    1. ja słyszałem i proponuje kazdemu – to nie ma szkole kurs – mowimy po hiszpansku sabika. moze byc wydanie z czasow komuny jak ktos nie ma duzo kasy. a dlaczego?? poniewaz kurs sabika to 32 lekcje tylko i.. od 21 czy 22 lekcji do konca jest to subhuntiwo -czy jak mu tam. i… mozna sprobowac. a jak sie nie uda – to tez oszczedzasz kase. bo jesli z sabika sie nie nauczysz po polsku – to tym bardziej z venow i prismow – tylko po hiszpansku. a do niemieckiego polecam pania drummer i inne ksiazki. samouczek pani wierzbickiej – mowimy po niemiecku czochralskiego, deutsch neues hobby szkutnika i deutsch erlebt – tez szkutnika oraz nikiela niemiecki dla poczatkujacych.moze to i stare .. ale jare. a posdtawy sa wytlumaczone . i to lepiej niz w alles klarach i t p. pozdrawiam serdecznie.

  13. Spotkałem się z wieloma osobami, które nie lubią niemieckiego. Powodów jest wiele – brzydki, niemelodyjny, twardy… No i oczywiście połowa z nich wszystkich winę zrzuca też na nauczycieli, którzy zamiast uczyć, zniechęcają do nauki.
    W moim przypadku łączę oba języki – obecnie wgłębiam się w niemiecki i zaczynam z hiszpańskim. Obydwa języki bardzo mi się podobają, choć muszę przyznać, że minimalnie wygrywa niemiecki – języki germańskie to jednak to, co lubię najbardziej. Nie robiłem tego i nie zamierzam przekonywać nikogo do nauki jakiegokolwiek z tych języków – jeżeli ktoś nie chce odkryć ich piękna, to niech siedzi z założonymi rękami i zwala winę na innych lub historię – zobaczymy za 10 lub 20 lat co osiągnie…🙂

  14. Dużo zostało już powiedziane we wcześniejszych komentarzach, ale dodam coś od siebie. Podjęłaś trudny temat, użyłaś ostrej ironii i otrzymałaś odpowiedzi w podobnym stylu.
    Uczyłem się niemieckiego w szkole i niewiele z tego wyniosłem. Na pewno to trochę wina nauczycieli i programów nauczania. Mimo wszystko, ten język nie jest atrakcyjny dla młodego człowieka. Na palcach jednej ręki mogę policzyć znane mi osoby, które mówią biegle po niemiecku.
    O jakiej pracy dla osób znających niemiecki myślisz? Inżynierowie, przyrodnicy, lekarze i tak będą posługiwać się językiem angielskim. Jeśli spojrzeć na sprawę przez pryzmat emigracji zarobkowej, to w większości krajów Europy również spokojnie porozumiesz się po angielsku.
    Hiszpański ma potencjał. Nie możesz lekceważyć faktu, że jest to trzeci najczęściej używany język na świecie. Jego nauka przynosi szybkie efekty i zachęca do poznawania zróżnicowanej kultury krajów hiszpańskojęzycznych.
    Dlatego myślę, że Twoja krytyka rosnącej popularności hiszpańskiego jest nieuzasadniona.
    Zachęcam do odwiedzenia mojego bloga „Mów po hiszpańsku”. Odpowiadam tam m.in. na pytanie „Czy warto uczyć się hiszpańskiego?”.

    1. Dzięki za kulturalny i rzeczowy komentarz.

      Piszesz:
      „O jakiej pracy dla osób znających niemiecki myślisz? Inżynierowie, przyrodnicy, lekarze i tak będą posługiwać się językiem angielskim. Jeśli spojrzeć na sprawę przez pryzmat emigracji zarobkowej, to w większości krajów Europy również spokojnie porozumiesz się po angielsku.”
      To tylko częściowo prawda. Mam bardzo dużo do czynienia właśnie z ludźmi, którzy na to liczyli i się bardzo przeliczyli. To jedna z moich najliczniejszych grup uczniów. Wyjechali do Niemiec, Austrii, Szwajcarii licząc na swój często świetny angielski… No i jednak uczą się jak najszybciej niemieckiego.

      Oczywiście wiem, że hiszpański to jeden z najważniejszych języków na świecie. I piękny. I ciekawy. I w ogóle. I piszę to tym razem nie ironicznie, lecz szczerze🙂.
      Jednak dla przeciętnemu Polakowi RACZEJ przyda się w życiu niemiecki niż hiszpański (oczywiście – są i będą wyjątki, różnie w życiu bywa, wiadomo).
      Ta nagła aktualna popularność hiszpańskiego w Polsce – kosztem niemieckiego – trochę mnie dziwi, ale w sumie nie niepokoi. Już o tym kiedyś pisałam – tym więcej uczniów będę miała przyszłościowo😉.

      Gdybym miała dużo wolnego czasu sama chętnie nauczyłabym się też hiszpańskiego… (ale przedtem norweskiego i japońskiego, bo akurat one też mnie pociągają).
      Pozdrawiam!

  15. Ja to wam zazdroszczę🙂 sama chciałbym nauczyć się niemieckiego ale mam wadę wymowy, trochę seplenię więc dla mnie wymowa niemiecka jest niestety nie do pokonania😦 szkoda bo to fajny język i od małego dziecka marzyło mi się nim mówić płynnie ale raczej nic z tego…
    Życzę wszystkim powodzenia w nauce😉

  16. Powiem tak🙂
    Jeśli ktoś wiążę przyszłość z Europą to polecam naukę angielskiego, francuskiego i niemieckiego🙂 bez tych języków Europy nie podbijemy, hiszpański w Europie jest zbędny i niepotrzebny, po drugie to Brazylia zaczyna się robić potęgą gospodarczą a tam jest portugalski, wiele osób myśli że tam można mówić po hiszpańsku lol😀 totalna bzdura🙂
    W hiszpanii panuje 25% bezrobocie, w Ameryce Łacińskiej jest nie lepiej, Brazylie zostawcie w spokoju bo z tą biedą łacińska nie ma nic wspólnego. A tam panuje portugalski ;p
    Według mnie hiszpański jest zbędny🙂 do dogadania się na całym świecie wystarczy angielski🙂
    Prędzej to ja znajdę pracę z niemieckim niż ktoś z hiszpańskim🙂 taka prawda🙂
    A w ogóle hiszpański wcale ładny nie jest🙂

    1. Nie, no tak całkiem zbędny może nie jest😉. Zawsze na fajne wakacje można pojechać i się o drogę zapytać czy poprawnie zamówić sangrię😉.
      A czy hiszpański jest „ładny” czy „nieładny” to sprawa osobista. Wielu „nie lubi” też niemieckiego, który ja osobiście uważam za piękny…
      Generalnie jednak jestem Twojego zdania, jasne.

    2. „po drugie to Brazylia zaczyna się robić potęgą gospodarczą a tam jest portugalski, wiele osób myśli że tam można mówić po hiszpańsku lol😀 totalna bzdura :)”

      O ile wiem kiedy Latynosi używają hiszpańskiego nie mają problemów z porozumiewaniem się z Brazylijczykami. Te języki są jednak łudząco podobne. Często o wiele trudniej jest zrozumieć Brazylijczykowi portugalski europejski (z jego obficie skracanymi samogłoskami) niż język krajów sąsiednich.

      Pozwolę sobie wkleić fragmenty w obu językach krążące po necie jako sztandarowy przykład bliskości hiszpańskiego i portugalskiego:

      Hiszpański:
      Pero, a pesar de esta variedad de posibilidades que la voz posee, sería un muy pobre instrumento de comunicación si no contara más que con ella. La capacidad de expresión del hombre no dispondría de más medios que la de los animales. La voz, sola, es para el hombre apenas una materia informe, que para convertirse en un instrumento perfecto de comunicación debe ser sometida a un cierto tratamiento. Esa manipulación que recibe la voz son las „articulaciones”.

      Portugalski:
      Porém, apesar desta variedade de possibilidades que a voz possui, seria um instrumento de comunicação muito pobre se não se contasse com mais do que ela. A capacidade de expressão do homem não disporia de mais meios que a dos animais. A voz, sozinha, é para o homem apenas uma matéria informe, que para se converter num instrumento perfeito de comunicação deve ser submetida a um certo tratamento. Essa manipulação que a voz recebe são as „articulações”.

      Jeśli rzeczywiście najdzie potrzeba, to ze znajomością hiszpańskiego o wiele łatwiej przyswoić portugalski, albo zwyczajnie można próbować improwizować.

    3. przesadza pan. jesli- zamierza pan np. długo zostac w brazylii ,czesto tam jedzic – prowadzic interesy z portugalskimi czy brazylijskimi firmami itd… to wtedy rzeczywiscie hiszpanski to malo. ale jesli np. znałby pan hiszpanski a w brazylii czy portugalii jest pan tylko chwilke to uwazam ze wystarczy hiszpanski plus rozmowki portugalskie. oba jezyki sa podobne ale.. szkoda tracic czasu na nauke tego co sie nie przyda. a ludzie sa rozni. ja np. czytałem bloga pewnej dziewczyny ktora tak oczarował portugalski ze porzucila hiszpanski . ja akurat wolalbym odwrotnie. a co do dobrobytu brazylii . z tym jest roznie. jesli w krajach hiszpansko – jezycznych bedzie bardzo zle to-brazylie tez czekaja emigranci wtedy. zawsze tak jest. nawet gdy chodzi o usa. zawsze fala emigracji tam gdzie lepiej. i wtedy moze byc np. brazylia dwu jezyczna.

  17. Ale 1 inwestorem w Polsce jest Francja. Zatem obok angielskiego, najbardziej opłacalny i (dla mnie) najpiękniejśzy na świecie francuski🙂

  18. Te 25% to nędzna statystyka, jeżeli patrząc na nią mielibyśmy stwierdzić liczbę ludzi bezrobotnych np. we Francji to liczba ta w milionach byłaby taka sama bo we Francji jest więcej ludzi🙂, i to najnormalniejsze że procent jest w tym wypadku niższy. Skończcie jechać już na ten hiszpański, może i tak przydatny nie jest dla nas (bo postrzeganie świata przez polaka kończy się na europie) ale chociaż uczy się go z przyjemnością a nie tak jak tego francuskiego bełkotu albo świńskiego jazgotu niemieckiego. Przydatność i tak zbliżona, a coraz więcej młodzieży zaczyna się go uczyć(zwłaszcza widać to w USA i w Polsce) więc za 10 – 20 lat znajomość tego języka może odgrywać ważną role na całym świecie.

    1. Ja się nie dziwię, że w USA uczą się hiszpańskiego… Dziwię się tylko, że to taki teraz modny język w Polsce😉
      No i „świński jazgot niemiecki” określiłabym może nieco inaczej😉
      Ale każdy ma prawo do swojego osobistego zdania na każdy temat😉.

  19. W jakich jeszcze krajach po za Niemcami będziemy w stanie porozumieć się na ulicy znając język Niemiecki?
    W jakich jeszcze krajach NIEHISZPAŃSKOJĘZYCZNYCH będziemy w stanie porozumieć się na ulicy znając hiszpański?
    Włochy?Portugalia? Rumunia?Jakie jeszcze?
    Warto się uczyć Hiszpańskiego choć Niemiecki też warto jest umieć.

  20. Większość uczących się języka i tak nigdy nie wykorzysta go w praktyce. Zatem dla większości Polaków każdy język obcy jest bezużyteczny.

    Po drugie perspektywa większości ludzi nie kończy się na byciu gastarbaiterem u niemieckiego bauera. Dlatego wiele osób uczy się języka obcego dla przyjemności, aby obcować z fascynującą kulturą: książkami, literaturą, filmem. Młodzi ludzie chcą się rozwijać, poznawać innych ciekawych ludzi, a nie pracować na zmywaku.

    Dlatego nie straszmy młodych ludzi, że bez znajomości niemieckiego (angielskiego, francuskiego itd.) świat im się zawali. Młodzi Brytyjczycy, Francuzi, Hiszpanie, Włosi nie mówią przeważnie w żadnym języku i jakoś żyją. Tylko w Polakach jest jakiś taki kompleks niższości, który wywołuje poczucie winy tylko z tego powodu, że nie potrafimy rozmawiać np. z Niemcami w ich języku.

    Uczmy się języków, ale niech to wynika z pasji i zainteresowań a nie chęci pracy u bauera. Szanujmy też nasz język ojczysty i nieustannie pracujmy nad nim.

    1. Wydaje się jednak, że młodym Brytyjczykom czy Francuzom – biorąc pod uwagę wyższy standart życia i lepsze perspektywy w ich rodzinnych krajach – faktycznie nauka języków obcych nie jest TAK potrzebna jak nam, Polakom. Jasne, wielu Polakom język obcy się NIE przydaje, ALE gdyby ci, którzy go nie znają jednak znali, to może mieliby lepsze szanse zawodowe, choćby w polskich firmach współpracujących z brytyjskimi czy niemieckimi firmami. No i praca u Bauera to jedno, a ja znam dziesiątki lekarzy i informatyków, którzy z powodzeniem robią karierę w Niemczech. Czy polscy lekarze i informatycy robią też karierę w Hiszpanii?😉

      1. Wyższe wykształcenie oraz znajomość języków obcych jako motor napędowy kariery to niemalże dogmat w dzisiejszych czasach. Niestety w ten dogmat coraz więcej ludzi zaczyna powątpiewać. Ci zaś, którzy w niego bezgranicznie uwierzyli, często czują się zawiedzeni, żeby nie powiedzieć oszukani.

        Nie twierdzę, że w jakimś konkretnym przypadku znajomość języka nie ułatwi komuś znalezienia pracy. Twierdzę tylko, że umiejętność ta, podobnie jak pęd za dyplomem magisterskim wyższej uczelni jest przereklamowany. W istocie w Polsce można żyć bardzo wygodnie mając po prostu dobry fach w ręku, na przykład umiejąc wprawiać okna i drzwi. Już dzisiaj w okolicach Warszawy dobry hydraulik potrafi zarobić więcej niż absolwent prawa czy początkujący księgowy. Wykształcenie w tradycyjnej formie zdewaluowało się, jeśli chodzi o jego znaczenie na rynku pracy. Nierzadko prawo jazdy przedstawia dla pracodawcy większą wartość niż dyplom niejednej uczelni. O powodzeniu w życiu i zamożności coraz częściej przesądza spryt i przedsiębiorczość.

        Uczmy się gorliwie języków obcych i zachęcajmy do tego nasze dzieci! Róbmy to jednak z właściwych pobudek. Stawianie na pierwszym miejscu argumentu, że należy uczyć się tego a nie innego języka, ponieważ dzięki temu szybciej staniemy się gastarbaiterami lub niewolnikami zachodniej korporacji jest co najmniej poniżające. Czy ucieczka z Ojczyzny i bycie obywatelem drugiej kategorii za zachodnią granicą to ma być szczyt aspiracji młodego Polaka? Czy o tym ma marzyć z rozdziawionymi ustami?

        I jeszcze jedno: po dołączeniu Polski do UE Polacy zaczęli podróżować. Zachód nie jest już nam znany tylko z filmów fabularnych, ale przede wszystkim z własnych obserwacji. Czar prysł. Wyjazd za granicę nie jest ani gwarancją sukcesu, ani jego bezwzględnym warunkiem. Bieda, marazm i bezrobocie dotyka młodych ludzi również w Europie zachodniej. W obliczu tych faktów powinniśmy ciężko pracować, aby stworzyć godne miejsce do życia w „domu”, nie zaś ganiać po rynsztokach Europy, z przekonaniem, że ichniejsze=lepsze.

        Hiszpanie i Latynosi to życzliwi ludzie. Ich kraje są piękne, a kultura bogata. Literatura i kinematografia zachwyca. Nie warto wyśmiewać tych, którzy pragną poznać ten piękny język, lub imputować im niefrasobliwość.
        To nie jest tak, że ktoś kto biegle włada niemieckim, złapał Pana Boga za nogi, bo może przyssać się do niemieckiego cycka świadczeń socjalnych, a tego, kto wybrał hiszpański, traktujmy jako nieszkodliwego idiotę, któremu życiowa szansa przeszła koło nosa. A taki jest niestety wydźwięk Pani artykułu.

        Pozdrawiam i życzę Pani sukcesów w pracy dydaktycznej, przede wszystkim tego, by spotkała Pani wielu uczniów zafascynowanych kulturą krajów niemieckojęzycznych, a nie tylko bezrobotnych absolwentów z biletem tanich linii lotniczych w kieszeni.

  21. Dajmy na to kupujemy samochód. Do wyboru mamy samochód bardzo praktyczny z ogólnego punktu widzenia, który nam się jednak nie podoba i którym nam się źle jeździ, oraz samochód który nam pasuje i który odpowiada naszym bardzo sprecyzowanym upodobaniom. Samochód ogólnie i teoretycznie praktyczny może nie pokazać swoich zalet, bo nie będzie okazji, podczas gdy ten drugi będzie cieszył „sam z siebie” i w najmniej spodziewanym momencie stworzy nam jakąś ciekawą okazję do polepszenia naszego życia.
    Takim samochodem dla amatorów są języki „trzeciego świata” – w tym hiszpański (Am. Pd), rosyjski (Azja) a nawet turecki czy arabski. W przypadku dziecka w wieku szkolnym o wielu sprawach decyduje przypadek, a o całej reszcie rodzice. W przypadku osoby dorosłej istnieje już świadomość swoich potrzeb i skłonności. Nauczyć się języka dla czystej satysfakcji obcowania ze słowem – to taka jakby „inteligencja emocjonalna”. Co nie zmienia faktu, że niemiecki jako język sąsiadów warto znać choćby na podstawowym poziomie.

  22. Pani Agnieszko, zapomniała Pani dodać, że to Hiszpanie (Meksykanie, Argentyńczycy, Chilijczycy etc., itd.) byli jednymi z zaborców, że to Hiszpanie zabraniali Polakom używać własnego języka, że to Hiszpanie napadli na Polskę w 1939, że to Hiszpanie wznieśli w Polsce Auschwitz, Stutthof, Gross-Rosen, Treblinkę, Majdanek i wiele innych atrakcyjnych kurortów, że to Hiszpanie wymordowali w latach 1939-1945 ponad 3,5 mln Polaków, że to Hiszpanie zrównali z ziemią Warszawę, że to Hiszpanie uważali Polaków za podludzi, że to Hiszpanie zrabowali w Polsce wiele bezcennych dzieł sztuki, że to Hiszpanie usiłują po latach odwracać kota ogonem i przedstawiają siebie jako ofiary II wojny światowej, że to Hiszpanie usiłują wmówić światu, że rasista, słowianofob i nazista jaśnie oświecony hrabia von Stauffenberg był bohaterem, ale nie wiedzą, kim byli rotmistrz Pilecki i Irena Sendlerowa – prawdziwi bohaterowie wojny, że to wreszcie w języku hiszpańskim wyznanie miłosne brzmi jak rozkaz rozstrzelania. A ponieważ Pani zapomniała, ja pozwoliłam sobie przypomnieć powody, dla których warto uczyć się hiszpańskiego.

    Polemically yours,
    Dorota

    1. Dobre😉

      Ale – do ilu pokoleń trzeba pokutować za grzechy rodziców, dziadków czy pradziadków? Czy gdyby Pani rodzice byli przestępcami, mordercami czy nazistami, to czy przez to PANI byłaby gorszym człowiekiem?

    2. no coz. polecam pani relacje biskupa las casasa. o nawracaniu indian. polecam pani ksiazki o wojnie domowej w hiszpanii w latach 30-tych – 20 wieku. polecam ksiazki o podboju przez hiszpanow meksyku i peru. i o tym co sie dzialo z tymi krajami po podboju.i… porownanie z tym co robili niemcy? coz niemcow znamy. a z hiszpanami nie graniczylismy a ni kolonia po hiszpanska nie jestesmy. wiec? trudno oceniac co by bylo. ja widze to tak. dla mnie niemiec czy hiszpan jak jest ludzki – trzeba byc otwarty i pomoc jesli trzeba. ale z kolei niemiec ,hiszpan ,polak , czy nawet zyd…. jesli jest kawał złoba i chama to omijajmy takich ludzi. nie wazna narodowosc. wazne -JAKI KTO JEST.

  23. Chapeau bas za opublikowanie mojego złośliwego – acz w dużej mierze również prawdziwego – komentarza. A co do pokuty, jestem nieprzejednana – Niemcy powinni pokutować tysiąc lat i jeden dzień dłużej za to, czego dopuścili się wobec Polaków (i innych Słowian), Żydów, Cyganów. Ich zbrodnie to potworny fenomen w historii ludzkości, przed nimi niczego takiego nie było i – mam nadzieję – już nie będzie. To prawda, że Stalin miał na sumieniu więcej ofiar, ale jego ludobójstwo było jakieś takie po radziecku niechlujne, niekontrolowane, głupawe. A Niemcy stworzyli doskonałą pod każdym względem machinę śmierci. I myślę, że to sprawia, że wielu Polaków za wszelką cenę unika niemieckiego. Co ciekawe, rosyjski wraca do łask, chociaż Rosjan też nie darzymy szczególną sympatią, ale rosyjski to nie język – to muzyka. Co do mnie, ze wszystkiego, co niemieckie, lubię tylko owczarki niemieckie – bo mądre i puchate i – co ciekawe- niemieckie „r”. Uwielbiam też „r” francuskie, może dlatego, że sama mam wadę wymowy i moje „r” jest bardzo wyraźne i dźwięczne, dla niektórych nie do zniesienia. Niestety, matka natura nie dała mi zdolności językowych, dlatego ani francuskiego, ani żadnego innego języka już się nie nauczę. Zresztą uważam, że w szkole obowiązkowo powinno się nauczać tylko angielskiego (czy ktoś lubi ten język, czy nie, jest on niezbędny), natomiast innych języków powinni się uczyć tylko ci, którzy mają do tego talent. Angielski nie jest może specjalnie logiczny, nie jest nawet szczególnie urokliwy, ale lepiej znać dobrze przynajmniej ten jeden język niż dwa czy trzy „po łebkach”.

    Pozdrawiam

    1. Pani Doroto,
      oczywiście – każdy może i powinien mieć na wszystkie sprawy SWOJE WŁASNE zdanie. Tak się składa, że mieszkam już ok. ĆWIERĆ WIEKU wśród Niemców i poznałam ich osobiście bardzo dobrze i bardzo wielu. Nie wiem, może po prostu dorze trafiłam, ale to naprawdę KOCHANI, pokojowo nastawieni ludzie (tak, tak, wiem, istnieje także PEGIDA itp., ale istnieją także polscy ekstremiści, już nie mówiąc o muzułmańskich…), którzy często właśnie jeszcze tak „powojennie” zachowują się wręcz aż ZA politycznie poprawnie wobec obcokrajowców, choć najczęściej sami w żaden sposób w wojnie udziału nie brali. Wśród mojej niemieckiej rodziny rozegrało się wiele tragedii związanych z wojną i to zupełnie nie poprzez fakt, że ktoś z nich był nazistą…
      Może gdyby Pani znała dobrze niemiecki i OSOBIŚCIE znała tylu fajnych ludzi (ile np. ja), to Pani stosunek do kraju jako takiego też by się zmienił?

      Tak czy inaczej jestem zdania, że niemieckiego uczyć się warto – to nasz bezpośredni sąsiad, z którym nawiązuje się coraz więcej kontaktów we wszystkich dziedzinach. Korzystajmy z tego będąc tuż obok.

  24. witam, mam kilka pytan odnosnie ‚poziomow’ znajomosci jezyka.
    -jesli mam ksiazke A2-B1 oznacza to, ze zaczynam na poziomie A2, a konczac powinnam byc mniej wiecej na B1?
    -jesli jestem w szkole jezykowej w grupie B2, oznacza to, ze jeszcze nie jestem na poziomie B2, ale bede po zakonczeniu kursu?
    – i ostatnie: znajomosc podstaw jezyka oraz znajomosc w stopniu komunikatywnym- jakie ma to odzwierciedlenie w ‚literkach’?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s