Jak funkcjonuje nauka online?

Mówiąc krótko: funkcjonuje ŚWIETNIE.

Mówimy tu o uczniu – gdzieś, np. w Polsce i nauczycielu, a konkretnie w tym wypadku mnie – tu w Monachium.

Umawiam się z uczniem, nazwijmy go Klementyna, na określony dzień i godzinę. Z niektórymi uczniami mam stałe dni i godziny,  z przykładową Klementyną umawiam się po każdej lekcji na następną, bo Klementyna nigdy dokładnie nie wie, jak będzie rozplanowanych jej kilka najbliższych dni.

Każdemu uczniowi oferuję pierwszą, „próbną” godzinę za darmo – sama też nie lubię kupować „kota w worku”. Po pierwszej próbnej lekcji nowy uczeń przelewa mi na konto zapłatę za kilka lekcji z góry, 5 lub 10, i już poważnie zaczynamy. Przez pierwszych kilka lekcji staram się jak najdokładniej dostroić do poziomu ucznia. Zapisuję sobie jego/jej główne błędy, automatycznie rejestruję, które działy gramatyki trzeba doszlifować itp.

Tylko wyjątkowo trafiają mi się uczniowie rozpoczynający naukę od zera. Na ogół uczę ludzi, którzy już trochę po niemiecku mówią, mniej lub więcej. Czasami ktoś nie umie prawie nic, czasami umie naprawdę dużo. Lubię właściwie wszystkie te „rodzaje” uczniów. Jeśli trafia się ktoś bardziej początkujący, to od razu uczę go porządnej, poukładanej gramatyki i słownictwa. Jeśli trafia się ktoś bardziej zaawansowany, to cieszę się mogąc wybierać z ogromu różnych ciekawych, bardziej zaawansowanych materiałów i mogąc bardziej urozmaicać zajęcia.

Najważniejsze jest dla mnie to, PO CO Klementyna uczy się niemieckiego, W JAKIM CELU? Znając CEL Klementyny staram się jak najskuteczniej prowadzić ją w tym kierunku.

Rozmawiamy przez skype. Udostępniam Klementynie różne materiały – teksty, ćwiczenia, obrazki, filmy itp., na których potem opieram swoje lekcje. Dopasowuję materiały pod kątem gramatyki lub/i słownictwa i stopnia trudności. Jeśli ma się dobre połączenie internetowe, to jakość rozmowy na skype nie różni się od jakości rozmowy twarzą w twarz, wszystko słychać idealnie. Rzadziej używam kamery.  Z praktyki wynika, że w czasie lekcji z kamerą uczniowie mniej się koncentrują, bo są zajęci także OBRAZEM siebie w skype i MOIM obrazem, który widzą. Przekaz wideo jest tu jednak nieważny, ważna jest konwersacja oraz tekst pisany.

Dawniej do pisania podczas lekcji  używałam zawsze skype. Od dłuższego czasu coraz bardziej przechodzę na dokumenty google.

Każdy, kto ma konto e-mailowe w gmail (google) ma także automatycznie możliwość używania tzw. dokumentów google. To rodzaj edytora tekstu online, podobnego trochę do worda, choć prostszego w obsłudze. Zaletą dokumentów google jest, że w jednym dokumencie może jednocześnie pisać kilka osób, np. nauczyciel i uczeń. Można kogoś poprawiać, pisać na kolorowo, można wklejać zdjęcia itd. Wszystkie zmiany natychmiast widzi druga osoba mająca otwarty ten sam dokument. Z takiego dokumentu google z czasem tworzy się swoisty indywidualny podręcznik, do którego można wracać i który można uzupełniać.

Tu przykład takiego dokumentu google:

https://docs.google.com/document/d/1Z1nIL844AmPIc4NTIZtsRZQ4L1CD4mSSs-mYdMRRqso/edit?hl=pl&authkey=CKbonKYO

Lekcje są bezstresowe i myślę, że to jest jedno z najważnejszych kryteriów nauki. Sama pamiętam uczenie się w szkole, uczenie się ze strachem, że zostana zapytana o coś, czego nie wiem, że dostanę zły stopieć itp. I wstyd, gdy się powiedziało coś niepoprawnie, wstyd przed nauczycielem, wstyd przed współuczniami…

Sama ucząc się języków odkąd pamiętam doskonale znam uczucie, gdy trzeba coś powiedzieć w obcym języku, którego nie zna się jeszcze doskonale. Człowiek czuje się wtedy, jakby amputowano mu 3/4 mózgu i głupio mu jest zrobić z siebie idiotę wiedząc, że mówi niepoprawnie i prymitywnie. To zupełnie normalne uczucie i każdy przeSkypez to przechodzi.

Często gdy uczę Klementynę słyszę od niej „przepraszam, nie wiedziałam”, albo „przepraszam, pomyliłam się”. Zawsze wtedy powtarzam, że zupełnie nie ma za co przepraszać.  Mam do uczniów ANIELSKĄ cierpliwość, naprawdę. Wiem, że jedni potrzebują mniejszej ilości powtórek tego samego, inni większej ilości. Każdy uczy się trochę inaczej. Nikogo nie gonię na siłę szybciej, niż ten ktoś daje radę. To tak, jakby ciągnąć psa na siłę na smyczy. Z każdym uczniem mam tę „smycz” luźno zwisającą, nadaję kierunek nauce, ale nie ciągnę nikogo na siłę i nie daję się ciągnąć, bo nie chodzi o to, kto jest silniejszy i szybszy, chodzi o partnerskie podejście do siebie obu stron – Klementyny i mnie.

W ciągu najbliższych tygodni zacznę oferować też spotkania grupowe, tzn. lekcje w małych grupach, po 3 do 6 osób (na jednym poziomie). Od niedawna można na skype rozmawiać z kilkoma osobami na raz, zobaczymy jak to będzie funkcjonowało w praktyce. Ta forma nauki ma ogromną zaletę  – obniża koszta udziału uczestnikom zajęć. Nauka w grupie kilkuosobowej też jest skuteczna, z pewnością dużo skuteczniejsza niż w trzydziestoosobowej klasie uczniów w szkole, a kosztuje znacznie mniej niż zajęcia indywidualne.

 

2 comments

  1. Pani Agnieszko!
    Bardzo by mnie zainteresowało spotkanie na skype. Wypełniłem formularz, który pani zamieściła na swojej stronie i cierpliwie czekam kiedy będę mógł skorzystać z zajęć online.
    Chciałem też zapytać, kiedy takie skype’owe zajęcia miałyby miejsce i o której godzinie?
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s